People write songs about girls like you

W ten weekend oficjalnie załączyłam tryb wiosna 2013. Był grill, były powroty do domu nad ranem, było śpiewanie na całe gardło w aucie Voyage Voyage, było wino home made & vintage (zabójcze combo!), był szaleńczy spacer nad ranem w stroju oraz o aparycji udającej kloszarda, slalom pomiędzy parafianami, którzy zmierzali na mszę oraz misja odpalenia auta, które dzień wcześniej zostawiłam na drugim końcu miasta. Był mój pierwszy raz w wulkanizacji; te emocje, kiedy dziarsko zajechałam swoim porszakiem (czyt. VW Lupo :) na wiejski warsztat i ku uciesze zgromadzonych mechaników z  impetem kobiet nerwowych, z wnętrza pojazdu wytoczyłam letnie opony. Od teraz nie są mi obce żadne zagwozdki ze świata motoryzacji. Było chodzenie z gołymi nogami, delektowanie się nocnymi rozmowami na jeszcze rozgrzanym balkonie i granie w badmintona (nie mylić z babingtonem).
Kiedy to pisałam, byłam szczęśliwa.

sukienka: river island, koszulka: sinsay, torebka: zara, trampki: keds via 8mka, okulay: la specs